Legendy – historie zawieszone między mitem a rzeczywistością, przekazywane z pokolenia na pokolenie – są częścią kulturowego skarbu narodów i jednym z najlepszych sposobów na zbliżenie się do tradycji innych krajów. W przypadku Szwajcarii, kraju niezwykle przywiązanego do swoich korzeni, mity te stanowią wspaniałą bramę do helvetyckiej duszy.
Czy masz ochotę odkryć pochodzenie i historię trzech najpopularniejszych szwajcarskich legend? Zapraszam do lektury!
1. Wilhelm Tell: Narodowy bohater znany na całym świecie
Kto nie słyszał o człowieku, który z kuszy strzelił do jabłka umieszczonego na głowie własnego syna? Legenda o Wilhelmie Tellu to najbardziej znany szwajcarski mit na świecie… choć mało kto zna tło tej historii i jej znaczenie dla Szwajcarów.

Legenda: Według podań, pod koniec XIII wieku ród Habsburgów (królowie Austrii) zajął część dzisiejszego terytorium Szwajcarii. Aby utrzymać dominację, lennicy poddawali ludność surowej kontroli i nadużyciom. W tym kontekście pojawia się Wilhelm Tell z Bürglen (kanton Uri). Pewnego dnia Tell, przechodząc przez plac w Altdorfie, odmówił pokłonu przed kapeluszem gubernatora Gesslera, zatkniętym na słupie jako symbol władzy. Za karę musiał zestrzelić jabłko z głowy syna. Jeśli trafi – odzyska wolność. Jeśli chybi – zginie.
Tell trafił w jabłko, ale zapytany, po co mu druga strzała, odparł szczerze: „Dla ciebie, gubernatorze, gdybym zranił syna”. Po brawurowej ucieczce z łodzi podczas burzy na Jeziorze Czterech Kantonów, Tell ostatecznie dopadł Gesslera i zabił go, co stało się iskrą do powstania kantonów Uri, Schwyz i Unterwalden i fundamentem dzisiejszej Szwajcarii.
Weryfikacja i dodatek: > Choć postać Tella jest symbolem wolności, historycy nie znaleźli dowodów na jego istnienie. Co ciekawe, motyw „strzelca i jabłka” pojawia się znacznie wcześniej w nordyckiej sadze o Tokim. Niemniej jednak, dla Szwajcarów Tell jest realny w sferze idei – do dziś w Altdorfie stoi jego pomnik, a dramat Friedricha Schillera z 1804 roku uczynił z niego ikonę europejskiego romantyzmu.
2. Legenda o kochankach z jeziora Zug
Ta legenda, nieco mniej znana poza granicami kraju, przenosi nas w czasy, gdy mieszkańcy okolic jeziora Zug żyli w sąsiedztwie ondyn – wodnych nimf o nadludzkiej urodzie, córek króla elfów.
Legenda: Ondyny co jakiś czas wyłaniały się z głębin, by towarzyszyć ludziom w zabawach, znikając przed świtem. Pewnej nocy, podczas dożynek, piękna ondyna zakochała się w młodzieńcu z powierzchni. Uczucie było tak silne, że chłopak zgodził się zamieszkać z nią w podwodnym królestwie. Z czasem jednak dopadła go nostalgia – tęsknił za rodziną i gwarem wioski. Nimfa, nie mogąc patrzeć na jego smutek, rzuciła urok na całą osadę i… wciągnęła ją pod wodę wraz z mieszkańcami, domami i ulicami, by jej ukochany miał wszystko przy sobie.
Weryfikacja i dodatek: Choć to czysta fantastyka, legenda ma ciekawe podłoże „geologiczne”. Miasto Zug rzeczywiście doświadczyło katastrof budowlanych – w 1435 i 1887 roku całe ulice osunęły się do jeziora z powodu niestabilnego brzegu. Mieszkańcy do dziś żartują, że gdy tafla wody jest spokojna, można dostrzec wieże zatopionego miasta.
3. Diabelski Most (Teufelsbrücke)
Mieszkańcy kantonu Uri opowiadają, że w XIII wieku próbowali zbudować most nad rwącą rzeką Reuss w wąwozie Schöllenen. Teren był tak trudny, że każda próba kończyła się katastrofą. Zrozpaczony wójt wykrzyknął: „Niech to diabeł zbuduje ten most!”.

Legenda: Diabeł pojawił się natychmiast i zaoferował pomoc, ale zażądał zapłaty: duszy pierwszej istoty, która przejdzie na drugą stronę. Sprytni górale zamiast człowieka, pogonili przez most… kozła. Wściekły diabeł chwycił ogromny głaz, by zniszczyć swoje dzieło, ale zatrzymała go starsza kobieta, która nakreśliła na kamieniu znak krzyża. Diabeł stracił moc, upuścił głaz i uciekł.
Weryfikacja i dodatek: „Diabelski Kamień” (Teufelsstein) o wadze 2200 ton naprawdę istnieje! W 1977 roku przesunięto go o kilkanaście metrów, by zrobić miejsce dla autostrady (kosztowało to fortunę, co niektórzy uznali za kolejną „diabelską sztuczkę”). Co ciekawe, w samym wąwozie Schöllenen znajdują się dziś aż trzy mosty – najstarszy kamienny, nowszy drogowy i kolejowy, co tworzy niesamowity widok inżynieryjnego geniuszu walczącego z naturą.
Czwarty „ukryty” mit – Heidi
Jeśli fascynują Cię szwajcarskie opowieści, nie sposób pominąć Heidi. Choć to postać literacka stworzona przez Johannę Spyri, stała się mitem silniejszym niż Wilhelm Tell. Heidi uosabia szwajcarski ideał: uzdrawiającą moc Alp, czystość natury i prostotę życia. W regionie Heidiland (Gryzonia) turyści szukają jej śladów tak gorliwie, jakby była postacią historyczną.
Komentarze