Większość ludzi kojarzy Szwajcarię z idealnymi krajobrazami, uroczymi górskimi wioskami, ultrabogatymi, nieskazitelnie czystymi miastami, pięknymi jeziorami, zielonymi, pagórkowatymi terenami, malowniczymi farmami z krowami itd. Które miejsca w Szwajcarii NIE pasują do tego typu stereotypu?
Dzielić
Zurych to również dość brzydkie miasto, szczególnie w okolicach Hardbrücke i PrimeTower. Owszem, są w Zurychu jakieś ładne miejsca, ale w większości jest brzydki. 😅
Lozanna po północy, wszystko co widzisz to ludzie sprzedający narkotyki, prostytutki i pijani ludzie.
Przynajmniej pociąg jest o tej porze pełen fajnych ludzi xd
Wiem to, bo właśnie wróciłem
Dworzec centralny w Olten. To prawdziwa melina dla ćpunów. Próby gwałtów w biały dzień. Gdyby depresja i zepsucie moralne miały się zmaterializować jako miejsce w tym kraju, byłby to dworzec w Olten.
Zabawne, że pomyślałem, iż Davos byłoby dla mnie idealnym wyborem – dość duże miasteczko ze wszystkimi udogodnieniami, ale położone w górach. Przyjemna pogoda (przynajmniej według moich kryteriów – słonecznie, sucho, prawdziwe zimy, nigdy zbyt gorąco), stoki narciarskie tuż za progiem, puby, kluby, zaskakująco kosmopolityczna atmosfera (w końcu to jeden z najpopularniejszych kurortów narciarskich na świecie… a nie jakaś zapomniana przez Boga dziura) i wygodne połączenia kolejowe. Architektura rzeczywiście razi w oczy, ale ostatnim razem, gdy tam byłem, miejsce to wcale nie wydawało się przygnębiające ze względu na otaczającą przyrodę i ogólną żywotność. Moim zdaniem wciąż o wiele lepsze niż przeciętna dzielnica w szarej, mglistej Mittellandzie.
Zug. Całe miasto pełne chciwych dupków, firm balansujących na granicy prawa i unikających podatków z całego świata.
Stacja Glattbrugg w Zurychu, ale nawet ona nie jest aż tak zła w porównaniu z tym, co czasami widziałem za granicą. Nie mam tu na co narzekać.
Choindez, Jura.
24 mieszkańców żyjących w przemysłowych budynkach z lat 60., uwięzionych między dwoma górami, przez co nigdy nie widzą słońca. Jedna odlewnia VonRoll, którą prawdopodobnie utrzymują na minimalnym poziomie aktywności, ponieważ oczyszczenie gleby kosztowałoby zbyt wiele, ogromne brzydkie tory kolejowe i duży sprzedawca tanich używanych samochodów. Najbardziej przygnębiające miejsce, jakie widziałem w kraju. Sprawia, że La Brévine i St.-Maurice wydają się rajem.
Mieszkam w St-Maurice i nigdy w życiu nie widziałem słońca. Samo miasto nie jest brzydkie (jeśli nie brać pod uwagę brzydkiego czerwono-żółtego bloku), puby są przeważnie puste, z wyjątkiem starych bywalców, którzy prawdopodobnie już tam mieszkają. Są świetne restauracje. Opactwo jest piękne, szkoda tylko, że jest tak pełne p*dofilów. Nie ma prawdziwych atrakcji dla turystów, szwajcarskich czy zagranicznych. Rada gminy wydaje się nie przejmować tym, by uczynić miasto żywym miejscem. Ogólnie ocena 4/10 dla szwajcarskiego miasta, przynajmniej nie jest tak brzydkie jak Collombey. 8/10 jeśli jesteś nudnym wampirem.
Szczerze mówiąc, byłem dość zszokowany, gdy odkryłem, że wiele szwajcarskich miasteczek i wiosek wygląda dość przygnębiająco. Przeprowadziliśmy się do Wetzikon, to było nasze pierwsze miejsce zamieszkania i myśleliśmy: „O, świetnie, 35 tysięcy mieszkańców oznacza, że będzie się tu dużo działo” – myliliśmy się. To w zasadzie strefa przemysłowa z autostradą przebiegającą przez środek, nie ma tu właściwego centrum miasta, wszystko jest zbyt rozproszone i nie ma absolutnie żadnego uroku.