Korupcja w górach – Szwajcaria
To, co wydarzyło się w Crans-Montana, wydaje mi się niewiarygodne, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, przy tych wszystkich przepisach technicznych, legislacji i inspekcjach, których należy przestrzegać.
Ten bar nie miał izolacji przeciwpożarowej ani wyjścia ewakuacyjnego (niektórzy twierdzą, że było jedno, ale często pozostawało zamknięte na klucz), liczba gości przekraczała dopuszczalne limity, a z tego, co mówią lokalni mieszkańcy, naruszenia te zdarzały się regularnie. Uważam, że właściciele powinni trafić do więzienia, ale co z gminą (Gemeinde) i władzami, które mają obowiązek to kontrolować? Czy im po prostu ujdzie to na sucho?
Nadszedł czas, aby głośno mówić o tym, co dzieje się w szwajcarskich wioskach górskich; dzieje się to w Zermatt, Andermatt, Silvaplana, St. Moritz… okazuje się, że kilka rodzin kontroluje połowę miasta i tamtejsze biznesy. Członkowie ich rodzin i przyjaciele z dzieciństwa pracują w gminie i od tego momentu (+ pieniądze) robią, co im się żywnie podoba. Całkowicie lekceważą przepisy i robią znacznie gorsze rzeczy.
Czy tylko ja uważam, że tutejsze władze powinny otrzymać lekcję prawną? Czas zacząć traktować politykę i role administracyjne poważniej i przestać pozwalać, by były one „klubem kolesi” dla znajomych.
Tesik
Zgadzam się z autorem posta. W każdym kurorcie narciarskim znajduje się od jednego do kilku podziemnych klubów z tylko jednym wejściem i wyjściem, które są zawsze przepełnione i w razie wypadku stałyby się śmiertelną pułapką
Sofi
Mieszkałem w Crans-Montana przez kilka lat i w całym tym regionie to, kogo znasz – a po części też to, z kim chodzisz do kościoła. Ma ogromny wpływ na twoją zdolność do naginania prawa. Dochodziło tam do bardzo aktywnych aktów sabotażu wobec właścicieli restauracji, jeśli ci nie chcieli sprzedać biznesu obecnym megawłaścicielom stacji – polegało to na przykład na zaprzestaniu odśnieżania lub konserwacji dróg i przejść prowadzących do danej restauracji, jeśli znajdowała się ona w górach. Choć nie byłem w tym konkretnym barze, nie zdziwiło mnie, że nie spełnia on norm. Jest tam kilka innych barów i klubów nocnych, z którymi jest tak samo, więc domyślam się, że w całym mieście przymyka się oko na przepisy
1
Gmina (Gemeinde) występuje również w roli oficjalnej oskarżycielki! To oni nie kontrolowali tego wystarczająco dobrze, jak to w ogóle możliwe???
Burmistrz Crans-Montana, Nicolas Féraud, nie uważa, aby gmina ponosiła winę. „Jestem przekonany, że nie doszło do żadnego zaniedbania” – powiedział szwajcarskiemu radiu publicznemu RTS. Byłoby to co najmniej kłopotliwe, gdyby gmina została uznana za winną opieszałości, ponieważ Crans-Montana jest jednocześnie powodem (oskarżycielem posiłkowym) w postępowaniu karnym przeciwko właścicielom baru
Yyzzer
Zgadzam się, nie rozumiem, jak ta izolacja mogła przejść jakąkolwiek inspekcję, ponieważ na filmie widać, że zajęła się ogniem zdecydowanie zbyt łatwo.
Mając to na uwadze, chcę dodać, że szczerze wątpię, aby podczas inspekcji przeprowadzano testy laboratoryjne każdego elementu, ale spodziewałbym się, że władzom dostarczono jakieś certyfikaty materiałowe, mogło być też tak, że ta izolacja została sprzedana jako ognioodporna.
Gerria
To nie dotyczy tylko gór. Podam przykład: dlaczego SUVA dzwoni do firm przed przyjazdem, aby sprawdzić przepisy bezpieczeństwa? To daje firmie czas na próbę naprawienia rzeczy, które są zepsute lub w ogóle nie istnieją, a oni i tak nie sprawdzają wszystkiego. Źródło: SUVA była w moim miejscu pracy w 2025 roku, znam wszystkie naruszenia bezpieczeństwa, a inspektor SUVA nie zrobił nic poza uściśnięciem dłoni szefa.
Wess1
Szczerze mówiąc, dużo o tym myślałem w ostatnich dniach… według mnie to typowa szwajcarska podwójna moralność. Z mojej perspektywy owszem, właściciele są częściowo winni, ale cała wina leży po stronie władz. One to zatwierdziły, one przymykały oba oczy podczas corocznych lub odbywających się co dwa lata inspekcji i kontroli przeciwpożarowych. Słyszałem od innych Szwajcarów, że wydaje się to być bardzo powszechne, nie tylko w kantonie Valais (VS). Zazwyczaj Szwajcarzy i tutejsze władze są bardzo surowi, dokładni w tysiącu procentach i przestrzegają wszystkich zasad oraz wytycznych. ALE, jeśli w tle pojawiają się odpowiednie pieniądze i władza, wygląda to na zupełne przeciwieństwo. Straszne.
aq
To nie zawsze jest korupcja, to po prostu opieszałość i łagodne lekceważenie przepisów (tak wiele domków typu chalet i budynków w Valais nie przestrzega norm), a sposób egzekwowania zasad bezpieczeństwa jest delegowany na poziom gminny. Z tego powodu jakość i częstotliwość kontroli drastycznie się różnią. Dodatkowo, tak jak wspomniałeś, dochodzi do wielu mętnych interesów: wybrani urzędnicy i ich znajomi wydają i otrzymują pozwolenia na budowę oraz inne dokumenty, co nie zawsze odbywa się zgodnie z przepisami. Ten mały światek przyjaciół wspierających się nawzajem to rzeczywistość w całej Szwajcarii.
t3t1
Witaj. 10 lat temu dokładnie taki sam pożar wydarzył się w Rumunii
klub Colectiv. Zginęło 64 osoby, wiele z nich w szpitalach z traumą na całe życie. Następnego dnia obywatele Rumunii przeszli w marszu przez Bukareszt przeciwko systemowi. Premier podał się do dymisji. Jednak po 6 latach procesów wyroki były następujące: właściciel klubu 8 lat więzienia, inspektorzy, którzy mieli przeprowadzać kontrole 9 lat (jeden z nich uciekł z kraju), firma, która dostarczyła i zainstalowała fajerwerki 7 lat, burmistrz tamtej dzielnicy 4 lata, ale odsiedział tylko rok, a oskarżono nawet właściciela firmy, która sprzedała fajerwerki. To było obłędne i tak, było tam mnóstwo korupcji, a po wszystkim znaleziono mnóstwo miejsc bez odpowiednich zezwoleń. Niech te niewinne dusze spoczywają w pokoju!!
Merki1
Mimo to uważam, że nie można całkowicie pominąć odpowiedzialności osobistej. Przynajmniej w moim przypadku zatłoczone miejsca budzą niepokój właśnie dlatego, że mam świadomość związanego z tym ryzyka.
Powszechnie wiadomo również, że większość przepisów budowlanych, w tym niektóre wymogi bezpieczeństwa, dotyczy wyłącznie nowych konstrukcji. Starsze budynki są często z nich zwolnione i zazwyczaj muszą dostosować się do norm dopiero wtedy, gdy przeprowadzane są gruntowne remonty.
W małych miastach nadzór jest często ograniczony, ponieważ odpowiedzialne organy (często jest to jedna osoba) muszą obsługiwać bardzo duże obszary. To nie jest usprawiedliwienie, ale oznacza to, że polegają oni na zgłoszeniach od ludzi, którzy zwracają im uwagę na problemy. Wielu z tych, którzy sprawują pieczę, również nie jest ekspertami. W rzeczywistości prezydent gminy (Gemeindepräsident) często wcale nie dąży do objęcia tego stanowiska; przyjmuje je, bo ktoś musi. To, że u władzy są nieprofesjonaliści, nie jest wyjątkowe tylko dla górskich wiosek – to powszechne w dużej części Szwajcarii i nie sądzę, by gdziekolwiek indziej było lepiej.
To nie jest korupcja; to raczej kwestia złego zarządzania, wynikająca prawdopodobnie z braku zasobów lub woli.